To pytanie słyszę najcześciej w Polsce. Tak jestem, nawet jeśli wyglądam jak bym miał przodków pochądzących z Mongolii. Sprawdziłem i przynajmniej pradziadek mojego pradziadka ze strony ojca mieszkał na terenach dzisiejszej polski centralnej.
Każde z nich było na swój sposób bolesne, jednak mój próg bólu nie jest łatwy do przekroczenia.
Tak, jestem nie oznacza to jednak, że nie mogę utrzymywać znajomości z innymi osobami.
Nie ma dla mnie najmniejszego problemu zjeść pizzę hawajską. Sam lubię łączyć ze sobą różne smaki, a moim przysmakiem są kiełbaski z musztardą przegryzane jogurtem brzoskwiniowym.
Podczas całego weekendu na pewno będzie można mnie zobaczyć w jakiejś odsłonie fetyszowej. Jednak z racji na to co przygotowuję w ramach występu indywidualnego, nie byłoby to wygodne.
Ze względu na to, że mój wokal nadawałby się do filmów niemych, moje umiejętności taneczne zasługują aby dzielić się nimi w radio, natomiast poczucie mody pozwala mi być stylistom niewidomych, nie pozostałoby mi nic innego jak zostać "comedy" queen.
Już posiadam dwie ważne moce, jedną z nich jest rozumienie języka polskiego, a drugą dystans do siebie i brak wstydu. Dlatego nie boję się pokazać na scenie przed ludźmi i zrobić z siebie głupka.
Szczerze mówiąc najtrudniejsze w startowaniu w tego typu rywalizacji jest wygranie. Na tremę można znaleźć sposób. Można także kontrolować to jak się zaprezentuje na scenie. Co prawda wszystko to składa się na końcowy wynik ale, niezmiernie trudno jest zdobyć głosy niezależnie od powyższych.